-Simon.-Uradował się Peter i usciskal przyjaciela.
-Susanne co u ciebie?- Odpowiedziałam krótkie"dobrze" Po pomieszczeniu rozległ się wysoki dźwięk. Jakby ktoś rzucił garnkiem o ścianę. Simon od razu poleciał na scenę... I tak jest za każdym razem. Peter miał lekko skwaszony wyraz twarzy. Usiedliśmy przy wolnym stoliku. Przed nami mignela smuga światła... Zaczęło się... Ratunku.
***
Siedzieliśmy znudzeni... Moja jedyna myśl? " Zabierzcie mnie z tąd".
-Nie mogę tego słuchać.- Mruknął- Chcesz kawy?- Kiwnelam głową, a on szybko złapał za dwie filiżanki i chwile potem był juz przy kontuarze. Widziałam jak dziewczyna nieopodal lady patrzyła się na niego. Dosłownie pozerala go wzrokiem. Chyba nawet z nim zamieniła kilka słów. Pelna uciechy usmiechalam się. Peter postawił filiżanki i usiadł na swoim miejscu.
- Ta blondynka z tobą flirtowala... Umów się z nią.- Ten upił trochę swojego mohato i zaczął kiwać glowa na "nie". Byłam zdziwiona i to bardzo.
-To byliby nie fair.-Znów upił kawy- Juz na kogoś czekam. -Kogo?- zapytałam go. Ucichł , a kiedy miał coś powiedzieć Simon skończył swój występ. Myślałam ze go rozniose.
***
Przechodziliśmy właśnie obok klubu " Master of all deamon" Zatrzymalam się.
-Wejdzmy tam.- Peter chyba nie był pewny czy sobie nie zartuje. Na jego twarzy ujrzałam zdziwienie jakiego jeszcze nie widziałam.
-Nigdy nie chodzilas do klubów.- Miał rację... Ale kazdy w końcu musi zacząć.
-Chodź. Zapytam co oznacza ten symbol.
-Symbol...?
~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
No więc pierwszy rozdział za nami :) Mam nadzieję, że wam się spodobało. Ale mam wielką prośbę. Komentujcie posty...
Dla was to minuta góra dwie... Dla mnie to cały dzień z uśmiechem na ustach.